Bardzo ciekawa restauracja kuchni ukraińskiej. Znalazłem ją szukając nietuzinkowych miejsc, których na mapie Krakowa jest nie wiele. Restauracja sama w sobie nie znajduję się przy ciągu głównych ulic, ale bardzo łatwo do niej trafić ze względu na bliskość Wawelu. Znajduję się w połowie ulicy Kanoniczej. Jej główna sala znajduję się w uroczo urządzonej piwniczce. Wystrój porównałbym do takiej typowo ukraińskiej chatki wiejskiej. Jest skromnie tu jakaś zasłonka, tam jakiś obrazek. W sumie wszystko sprawia bardzo urokliwy nastrój. Na każdej ścianie znajdziemy podwieszone zioła albo kwiaty, które zapachem przywodzą porę żniw i istnie wiejską atmosferę.
Kelnerki chodzą ubrane w regionalne ukraińskie stroje. Witają przy wejściu i po zajęciu miejsca przynoszą menu i proponują przystawki. Ze względu na to, że specjalnie głodny nie byłem zamówiłem tylko zupę Juszkę grzybową z hałuszkami. Gdzie hałuszki to kluseczki :-) W smaku bardzo dobre, sposób podania równie oryginalny. Cena 9 złotych. Może nie najtaniej, ale smak zupy grzybowej wszystko wynagradza.
Powiem wam szczerze, że kuchnia ukraińska mi podeszła i na pewno tam wrócę, już mam na celowniku kotlet po użhorodzku z grzankami lub zakarpacki delikates. Bo to jedli moi sąsiedzi i wyglądało przepysznie.
Jedzeniem, obsługą i miejscem jestem zauroczony. Polecam to miejsce jako odskocznie od kuchni amerykańskich czy nawet polskich. Swojskie wiejskie i smaczne tak bym określił to miejsce.
